Przemoc w kościele
Mam osobistą i różnorodną perspektywę duchowości, religii i wiary. Uzyskałem to dzięki mojemu duchowemu doświadczeniu. Uważam się za osobę religijną. W swoim życiu byłem chrześcijaninem, ortodoksyjnym chrześcijaninem i doświadczyłem światów protestanckich , kościołów ewangelickich, charyzmatycznych ruchów i duchownych. W trakcie moich religijnych eksperymentów, byłem zaangażowany w różnorodne duchowe praktyki. dzięki temu poszukiwaniu, stałem się świadkiem wielu form duchowej przemocy, przybierajacej wiele form, w każdej z każdej z grup,z którą się stykałem.
Osoba, która przeżyła nadużycia, często to co słyszy w głoszonej homilii lub w rozmowach z duchownymi, nie wspiera jej. To jest absurdalne, ale nie wspiera się osoby która doświadczyła prawdziwego zła. Większość duchownych jest dobrze wyszkolona w zakresie Pisma Świętego i teologii, ale brakuje im empatii, szkoleń i doświadczenia w zakresie posługi wobec osób, które doświadczyły skomplikowanej traumy. Dlatego osoby które doświadczyły traumy, aby znaleźć pomoc, muszą szukać wyszkolonych, profesjonalnych terapeutów, a nie ludzi Kościoła. Chociaż wierzę w moc modlitwy i wspólnoty, nie powinny one być substytutami pomocy psychologicznej. Ze względu na zawiłość tematu, skupię się na tym, co uważam za najbardziej powszechne błędy w kręgach chrześcijańskich.
-Kiedy ludzie kościoła używają Pisma Świętego, aby "udowodnić" swoje własne przekonania, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła używają "cytatów", aby wspierać tego kto praktykuje złe traktowanie, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie w kościele usprawiedliwiają nadużycie sugerując, że to ofiara nie jest wystarczająco uduchowiona, tj. Będąc nieposłuszną, nie działa "w duchu kościoła" ani nie jest godna "chodzić z Panem", jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła nazywają przestępców "małymi chrześcijanami", wobec których musimy być cierpliwi i czekać na ich zmianę, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła sugerują, że ofiary nadużyć mają wybaczać swoim prześladowcom, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła sugerują, że ofiary przemocy powinny nadstawić drugi policzek, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła sugerują, że Bóg musiał mieć wazny powód lub cel, aby pozwolić na przemoc wobec ofiary, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła minimalizują nadużycia wobec Ciebie, mówiąc: "No cóż, przemoc jest wszędzie" albo "spójrz jak inni cierpią", to jest duchowe znęcanie się.
Jeśli jesteś osobą, która przeżyła stosowanie przemocy domowej wobec Siebie,a są to rzeczy uważane za normalne wśród ludzi Kościoła z którymi rozmawiasz, oznacza to że nadszedł czas aby znaleźć lepsze wsparcie. Przemoc jest wszędzie tam, gdzie są ludzie. Występuje bez względu na ich przekonania, ale przeżycia są szczególnie okropne jeżeli mają nieme wsparcie w kościele. Dla wielu ofiar przemocy, oprawca stanął na miejscu samego Boga. Ci, którzy przeżyli znęcanie się, zmagają się z koncepcją, zazwyczaj wszczepioną przez oprawcę, że Bóg ich nienawidzi. Natomiast stosowane duchowe nadużycie wynika z chęci kontrolowania i obezwładniania innych. To pragnienie posiadania odpowiedzi na najtrudniejsze pytania z życia. To pragnienie, by być dobrym, być lepszym od innych, być najlepszym. Zazwyczaj osoby nadużywające duchowości są charyzmatycznymi ludźmi, którzy chcą być czczeni za swoją własną "pobożność". Ale na każdego charyzmatycznego, żądnego władzy porywacza serc, są setki wyznawców, którzy są tak samo winni. Pomagają szerzyć kłamstwa i oszustwo sprawcy. Większość "dobrych ludzi kościoła" nigdy nie postrzega sobie jako osobę molestującą. Dlatego właśnie rzadko widzą własny wkład w ten problem. Zastanawiają się tylko, dlaczego ich "wiara" nie jest zbyt atrakcyjna dla innych. Obwiniają swoich znajomych, przyjaciół i rodzinę za to, że odeszli od swojej religii. Wierzę, że każdy rodzi się z własną duchową naturą która, jest jego unikalną ścieżką życia. Robiąc krok w kierunku tego, co jest dobre i prawdziwe, zbliżamy się do Boga. Zbyt często widzę w pułapkach naszej kultury to że, pragnienie bycia dobrym jest wysunięte przed pragnienie poznania Boga. Fragmenty biblijne zostały przekręcone lub fałszywie interpretowane od pierwszych chwil ich istnienia. Chrześcijanie, którzy angażują się w takie wspierające przemoc zachowania, nie wiedzą, czego uczy ich własna wiara. Chrześcijanie, którzy używają taktyk opartych na strachu, całkowicie tracą aspekt chrześcijaństwa w swoim życiu. Nie przejmując się zbytnio teologią i apologetyką, chodzi o to, że Bóg jest miłością. Jeśli twój proboszcz, twoja grupa uczy czegoś innego, nadszedł czas aby ponownie ocenić swoje postępowanie.>>>>TomaszSarbiewski<<<<
Osoba, która przeżyła nadużycia, często to co słyszy w głoszonej homilii lub w rozmowach z duchownymi, nie wspiera jej. To jest absurdalne, ale nie wspiera się osoby która doświadczyła prawdziwego zła. Większość duchownych jest dobrze wyszkolona w zakresie Pisma Świętego i teologii, ale brakuje im empatii, szkoleń i doświadczenia w zakresie posługi wobec osób, które doświadczyły skomplikowanej traumy. Dlatego osoby które doświadczyły traumy, aby znaleźć pomoc, muszą szukać wyszkolonych, profesjonalnych terapeutów, a nie ludzi Kościoła. Chociaż wierzę w moc modlitwy i wspólnoty, nie powinny one być substytutami pomocy psychologicznej. Ze względu na zawiłość tematu, skupię się na tym, co uważam za najbardziej powszechne błędy w kręgach chrześcijańskich.
-Kiedy ludzie kościoła używają Pisma Świętego, aby "udowodnić" swoje własne przekonania, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła używają "cytatów", aby wspierać tego kto praktykuje złe traktowanie, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie w kościele usprawiedliwiają nadużycie sugerując, że to ofiara nie jest wystarczająco uduchowiona, tj. Będąc nieposłuszną, nie działa "w duchu kościoła" ani nie jest godna "chodzić z Panem", jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła nazywają przestępców "małymi chrześcijanami", wobec których musimy być cierpliwi i czekać na ich zmianę, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła sugerują, że ofiary nadużyć mają wybaczać swoim prześladowcom, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła sugerują, że ofiary przemocy powinny nadstawić drugi policzek, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła sugerują, że Bóg musiał mieć wazny powód lub cel, aby pozwolić na przemoc wobec ofiary, jest to duchowe znęcanie się.
-Kiedy ludzie kościoła minimalizują nadużycia wobec Ciebie, mówiąc: "No cóż, przemoc jest wszędzie" albo "spójrz jak inni cierpią", to jest duchowe znęcanie się.
Jeśli jesteś osobą, która przeżyła stosowanie przemocy domowej wobec Siebie,a są to rzeczy uważane za normalne wśród ludzi Kościoła z którymi rozmawiasz, oznacza to że nadszedł czas aby znaleźć lepsze wsparcie. Przemoc jest wszędzie tam, gdzie są ludzie. Występuje bez względu na ich przekonania, ale przeżycia są szczególnie okropne jeżeli mają nieme wsparcie w kościele. Dla wielu ofiar przemocy, oprawca stanął na miejscu samego Boga. Ci, którzy przeżyli znęcanie się, zmagają się z koncepcją, zazwyczaj wszczepioną przez oprawcę, że Bóg ich nienawidzi. Natomiast stosowane duchowe nadużycie wynika z chęci kontrolowania i obezwładniania innych. To pragnienie posiadania odpowiedzi na najtrudniejsze pytania z życia. To pragnienie, by być dobrym, być lepszym od innych, być najlepszym. Zazwyczaj osoby nadużywające duchowości są charyzmatycznymi ludźmi, którzy chcą być czczeni za swoją własną "pobożność". Ale na każdego charyzmatycznego, żądnego władzy porywacza serc, są setki wyznawców, którzy są tak samo winni. Pomagają szerzyć kłamstwa i oszustwo sprawcy. Większość "dobrych ludzi kościoła" nigdy nie postrzega sobie jako osobę molestującą. Dlatego właśnie rzadko widzą własny wkład w ten problem. Zastanawiają się tylko, dlaczego ich "wiara" nie jest zbyt atrakcyjna dla innych. Obwiniają swoich znajomych, przyjaciół i rodzinę za to, że odeszli od swojej religii. Wierzę, że każdy rodzi się z własną duchową naturą która, jest jego unikalną ścieżką życia. Robiąc krok w kierunku tego, co jest dobre i prawdziwe, zbliżamy się do Boga. Zbyt często widzę w pułapkach naszej kultury to że, pragnienie bycia dobrym jest wysunięte przed pragnienie poznania Boga. Fragmenty biblijne zostały przekręcone lub fałszywie interpretowane od pierwszych chwil ich istnienia. Chrześcijanie, którzy angażują się w takie wspierające przemoc zachowania, nie wiedzą, czego uczy ich własna wiara. Chrześcijanie, którzy używają taktyk opartych na strachu, całkowicie tracą aspekt chrześcijaństwa w swoim życiu. Nie przejmując się zbytnio teologią i apologetyką, chodzi o to, że Bóg jest miłością. Jeśli twój proboszcz, twoja grupa uczy czegoś innego, nadszedł czas aby ponownie ocenić swoje postępowanie.>>>>TomaszSarbiewski<<<<